Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

kobiecina opowiedziała mu, że kiedy odjechał na Huraganie do dalekiego miasta, przez osiedle przechodziła śmiertelnie znużona niewiasta z tym właśnie dzieckiem w ramionach. Żal było patrzeć na jej nieszczęsną biedotę. Opowiadała, że mąż jej zginął na wojnie, a ona, bez domu i sama jedna na świecie, wędruje daleko, daleko, aż do królewskiej stolicy, po ratunek i po kawałek chleba. Padła, biedactwo, na drodze, a Bóg zrządził, że mędrzec znalazł w powrotnej swej drodze ją, już umarłą, i to śliczne dziecko, któremu było Janek na imię.
- Co wy z nim teraz poczniecie, szlachetny panie? - zapytała kobieta.
Siwy człowiek rozłożył bezradnie ręce i widać zastanawiał się nad tym rozsądnym pytaniem, gdyż nie odpowiadał.
- Dajcie go do nas - mówiła kobieta - a choć bieda u nas, sierocie zginąć nie damy.
Stary człowiek, nie zważając, że może dziecko obudzić, zakrzyknął z mocą:
- Nigdy! przenigdy! mój on jest!
- Jak to wasz?
- Ja go znalazłem i niech u mnie zostanie na całe życie!
- Bóg was niech za to pobłogosławi, dobry panie, lecz jakżeż wy sobie dacie radę z


Strony: