Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

rękoma; więc im zaczął opowiadać szeroko i długo o wszystkim, co mu się zdarzyło ubiegłej nocy, a tak rzewnie i pięknie mówił o niebieskookiej sierotce, że w niejednych oczach zalśniły łzy. Walną tedy uczyniwszy naradę orzekli, że można być wielkim filozofem, a nie umieć nakarmić dziecka. Z zachwytem uznali wspaniały bieg sędziwego Huragana za czyn wzniosły, wreszcie wybrali ze swego zgromadzenia starą kobietę na piastunkę dla znalezionego dziecka. Miała się ona udać natychmiast do starego zamczyska i ulżyć w przeraźliwych kłopotach zacnemu i przez wszystkich kochanemu człowiekowi, który usłyszawszy, że jego sierotka będzie miała opiekę, zapragnął radość swoją objawić w sposób jakiś niesłychany. Byłby podskoczył ze dwa łokcie w górę, lecz na szczęście przypomniał sobie w ostatniej chwili, że tą modą może radość swoją okazywać płochy mimo sędziwych lat Huragan, lecz igraszki takie nie przystoją mędrcowi.
Kiedy ze starą niewiastą, niosącą jakieś ze sobą naczynia, wdrapał się z powrotem na wzgórze i kiedy oboje głusząc kroki weszli do komnaty, dziecko przywitało ich szczebiotem, który


Strony: