Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

się dłonią w czoło i rzekł szeptem sam do siebie:
- Na Boga! że też mi to od razu nie przyszło do głowy!
Już biegł na palcach ku drzwiom, kiedy go znowu jakaś troska ułapiła za długą, poważną szatę, gdyż się zatrzymał, brew zmarszczył i rozmarszczył zaraz potem w słodkim uśmiechu.
- Wiem, co zrobię - szepnął - na wypadek, gdyby się przebudziło!
Z mrocznego kąta dobył wielką czarną tablicę i ustawiwszy ją w słońcu naprzeciwko dziecka, napisał na niej wielkimi literami:
„Wychodzę, lecz wkrótce powrócę! Spij spokojnie!”
Uspokojony głęboko, że sierotka po przebudzeniu odczyta sobie ten napis i będzie wiedziała, gdzie się podział, rozgorączkowany, jakby go kto gonił, wybiegł z komnaty. Wpadł do stajni Huragana i gadając do niego piąte przez dziesiąte o wszystkim, co się stało, zdjął z niego juki i szybkim krokiem począł schodzić po stoku wzgórza ku ludzkiemu osiedlu. Kilka chat steranych i w ziemię się zapadających było schronieniem dobrych i biednych ludzi, żyjących na tym pustkowiu jak ptaki. Jedni hodowali pszczoły, inni uprawiali małe poletka wydarte lasowi, co


Strony: