Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

badał, wietrzył, wreszcie po długiej chwili wydobył z mrocznych zakamarków bochenek czerstwego chleba i dwie wielkie cebule. Podniósł zdobycz wysoko w rękach, wołając:
- Czy jadłeś kiedy potrawy równie smakowite? Jest to zbytek godny filozofów! Dalej, dalej, weźmy się do dzieła i nie zostawmy ani kruszyny!
Z trudem przełamał trzeszczący chleb, a cebule odarł z powłoki. W tej chwili jednak oczy zapełniły mu się łzami; połowa tych łez pochodziła z dziwnych właściwości smakowitej cebuli, druga jednak połowa pochodziła z rozpaczy nagłej i dotkliwej:
- Przecież ty, dziecinko, nie ugryziesz tego chleba - rzekł ze smutkiem - nawet gdybym zwilżył łzami. Cóż ja pocznę, cóż ja pocznę, na Boga! Ech, gdybym ja tak miał kozę! Przecież to koza wykarmiła Jowisza w jego niemowlęctwie, z czego można wnioskować, że kozie mleko jest dobroczynnym przysmakiem, ulubionym przez młodzież. O tym, żeby niemowlęta jadły cebulę, historia nic nie mówi… Kozę, kozę, królestwo za kozę!
W przeraźliwej rozterce począł biegać po komnacie i nawykłszy do ustawicznego szukania, szukał zapewne kozy; usilne te starania


Strony: