Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

bardzo zdziwiony, że go dokuczliwiej jeszcze chłód kąsa z tego znakoamitego powodu, że zapomniał rozniecić ogień i grzał się przy zmarzłym drzewie; razu jednego, kiedy się potknął o kamień, podniósł go, aby go przenieść w inne miejsce, a zapomniawszy po chwili, w jakim celu dźwiga ciężki kamień, nosił go przez pół dnia, a potem bardzo zmęczony położył go na tym samym miejscu, z którego go podniósł; innym czasem chcąc się pożywić, usiłował łowić w rzece ryby w ten przemyślny sposób, że zanurzał rękę w wodzie i czekał, aż będzie mógł schwytać taką nieopatrzną rybę, która mu się nawinie między palce, jednakże chytre te stworzenia nie umiały docenić dowcipnego tego pomysłu. Dobry ten człowiek zawsze czegoś szukał rozmawiając głośno z samym sobą, bardzo tym zdziwiony, że chociaż jest całkowicie samotny, zawsze na zadawane pytania otrzymuje odpowiedź. Przypominał on tego arabskiego mędrca, o którym wspaniałą napisano historię. Był to mędrzec tak znamienity, że Allach postanowił go nagrodzić za wspaniały rozum i tak raz rzekł do niego:
- Ukażę ci się o północy, a ty mi zadaj najtrudniejsze


Strony: