Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

dwóch dni jest zupełnie zapomniany. Gdyby tego mędrca i nagła zapytać o jego imię, zastanowiłby się głęboko, zapomniawszy zgoła, jak się nazywa? Poczciwy Huragan, znając swojego pana, wiódł życie na własny rachunek i własnym żywił się przemysłem, zdarzało się bowiem, że jego pan po dwóch tygodniach przypominał sobie z przerażeniem, że nie nakarmił ukochanego zwierzęta; zrywał się o północy z posłania, biegł do jego legowiska i długo, ze łzami niemal tłumaczył mu, że nie jest wart takiego konia, że jest bez litości i że jest zbrodniarzem, ale za to teraz go nakarmi; w ciągu tej długiej przemowy zapominał, po co przyszedł, i odchodził bardzo pocieszony, że tak szczęśliwie naprawił zaniedbanie. A mądry Huragan wiedział, co wiedział, i chodził sam na poszukiwanie żywności.
Nikt nie zdołałby opisać niepoliczonych a śmiesznych wypadków roztargnienia najlepszego tego człowieka. Razu jednego przygotował sobie wodę do mycia rąk, a winną polewkę na śniadanie, po czym umył ręce w polewce, a wypił wodę; podczas srogiej zimy ułożył na kominie duże naręcze drzew, po czym usiadł obok, aby się ogrzać,


Strony: