Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

własne, cudownie dobre i pełne słodyczy serce, aby zachować życie tego biedactwa. Jak to jednak spełnić? Siedział tu od wielu lat na tej skale; lata posiwiały i głowa jego posiwiała, a on, jak pustelnik, nigdy lub bardzo rzadko stykał się z ludźmi. Wiedział, jak brnąć przez własne aż do zgryzoty pracowite życie, lecz nie wiedział tego żadną miarą, jak sycić życie cudze i to życie ledwie tlące, malutkie i słabiuchne. Wiele myśli przebiegło przez steraną jego głowę, a każda była zatroskana.
Ułożył dziecko na tapczanie, na którym sypiał i spojrzał na nie z ciekawym podziwem. Igiełki to był mędrzec, lecz sam był jak dziecko, nieporadny i, z sercem prostaczka; wiedział o dziwnych i tajemnych sprawach, które się dzieją wśród gwiazd, lecz rady sobie dać nie umiał z własnym życiem, straszliwie zawsze roztargniony; zajęty sprawami wielkiej wagi, nigdy dobrze nie wiedział, co się odbywa tuż obok niego? Znał wielkie tajemnice przyrody, lecz nigdy nie wiedział, jaki jest dzień tygodnia, czy już zjadł śniadanie, czy jeszcze jest na czczo, tak że dopiero zbuntowany żołądek gniewnym mruczeniem dawał mu znać, że od


Strony: