Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

żeś je trzymała w objęciach przeciw śmierci broniąc… Twoja dusza krąży zapewpie w pobliżu jak wilczyca, aby jeszcze raz, gdyby tak było trzeba, umrzeć w jego obronie… Patrz, patrz! O dzieciństwo anielskie! Śmierć jest przy nim, dokoła noc i strachy, a ono przez i sen się uśmiecha…
Przytulił je ostrożnie do piersi i patrzył rozrzewniony; ułożył potem na trawie, a sam przy świetle latarni rękami i ostrą gałęzią począł kopać grób w miękkiej, pulchnej ziemi. Niebo zaróżowiło się na widnokręgu, gwiazdy zbladły i świt począł śpiewać ptaszęcymi głosami, kiedy on ostatkiem sił dźwignął nieszczęśliwą kobietę i w świętej ułożył ją ziemi.
Oczy miał pełne łez, kiedy tuląc jednym ramieniem śpiące dziecko z niezmiernym trudem wspiął się na grzbiet konia.
- Pójdź, sieroto - rzekł - u dobrego jesteś człowieka. A ty, poczciwy Huraganie, nie gniewaj się, że ci przybyło ciężaru. Odrobinka to jest i okruszyna… Tylko moje serce stało się cięższe, bo widziało niedolę i śmierć… Straszna to była noc, ale już słońce wstanie niedługo… Ruszaj, Huraganie, a jakoś…
Nie


Strony: