Przyjaciel wesołego diabła

Autor: Kornel Makuszyński

tobie serce z przestrachu, ruszaj, a żywo!
Sędziwy Huragan tym razem machnął imitacją ogona na znak, że wysłuchał przemowy swojego pana, ale nie ma wcale- zamiaru zwracania jakiejkolwiek uwagi na straszliwe jego groźby.
Nieszczęsny jeździec zmęczył się widać wymyślaniem tortur dla swojego rumaka, syna wiatru, wnuka nawałnicy i pociotka burzy, rzekł bowiem cicho:
- O, mądry ty jesteś, choć zły i choć masz serce szatana. Wiesz, że nie ukrzywdziłbym muchy, więc się zapewne śmiejesz ze mnie w piekielnej duszy. Odwróć głowę i spojrzyj mi w oczy! Wiem, że tego nie uczynisz, bo nie masz odwagi. A zresztą nie mów do mnie, bo ci nie odpowiem… Leź” leź, jak mucha po smole… Będziesz potem stękał” kłady ci nocny chłód wlezie w kości, ale ja cię nie pożałuję… - Och, jakie zimno wieje od gór!
Mówiąc to rozchylił płaszcz i poły jego rzucił tak poza siebie, aby nimi okryć grzbiet niewdzięcznego bachmata, który czyn tak wspaniały z równie niezmąconym przyjął spokojem, przekonany zapewne, że gdyby lunęła ulewa, pan jego całkowicie płaszcz z siebie zdejmie, aby przykryć konia, któremu


Strony: