Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

Paola.
Biedne są słowa moje, więc nie słowami mówiłem, co mówię, lecz oczyma, bo mi się nagle stały wilgotne i w powiciu tęczowych pasm wirowało ze mną wszystko dookoła, cała szarość i nędza nasza, z której mi się nagle wyłoniła długa postać Szczygła.
Wszedł widocznie bardzo cicho, bom nie słyszał otwierania drzwi i przystanął z daleka. Otrząsnąłem się z dziwnych myśli, których mrok uczy i które podpowiada samotność i rzekłem, aby coś rzec:
— To ty Szczygieł?
— Ja.
— Późno już?
— Nie wiem, pewnie późno.
Głos Szczygła był .wcale zbolały i widocznie przyjaciel mój boleśnie nad czemś rozmyślał, bo powiada ni stąd ni zowąd:
— Wszystko zresztą jedno!
Był to, jak na Szczygła, aforyzm zbyt głęboki, rzecz tedy prosta, że był wynikiem jakiejś nadludzkiej tragedji, która się odbywała w szlachetnem jego wnętrzu. Bez kataklicznego powodu Szczygieł tak mądrych rzeczy nigdy nie gadał. Usiadł w ciemnym kącie i ćmił jakiegoś obrzydliwego papierosa.; Milczeliśmy długo, każdy na swój temat, Nagle Szczygieł porwał się, uderzył pięścią w


Strony: