Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

bynajmniej nie obraziłem pani Zasielskiej, bo ona przez cały czas rozmowy ze mną i tak nie patrzyła na mnie, czemu się bardzo nie dziwiłem.
W rezultacie zawiązaną została ścisła sąsiedzka zażyłość, z której tylko Szczygieł korzystał w zupełności, ja zaś jedynie pośrednio przez Haneczkę. Mieszkania nasze łączyły się przez sień i odtąd drzwi się nie zamykało, aby maleństwo mogło samem ich pchnięciem wejść do nas. Kochaliśmy to śliczne dziecko doprawdy, że bez pamięci, ono zaś nas całem sercem; zamykane dotąd w czasie nieobecności matki, odczuło całe wielkie szczęście towarzystwa takich starych, lecz dziecinnych jako my pajaców, a już chyba najbardziej zaślepiona matka nie mogła tak przepadać za dzieckiem własnem, jak Szczygieł przepadał za tem nieswojem. Zazdrosny był o nie do śmieszności i na cały dzień potrafił stracić humor, jeśli Haneczka ucałowała .mnie pierwszego, potrafił zaś przez trzy dni nie jeść obiadu, aby czwartego móc Haneczce kupić słodyczy, lub nowe dla lalki warkocze, mniej zaś, zdaje mi się, malował teraz na wystawę do Salonu, więcej dla Haneczki, z portrecisty zaś zmienił się


Strony: