Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

głowę, raz znów w serce i gdyby nie moja głęboka wiara, wiara w to wszystko, o czem zwykła kłamać kobieta, mógłbym był pomyśleć, że albo ten mąż miał rzadką właściwość powracania z drugiego świata, aby się znowu zastrzelić, albo go też nie było na świecie. Co do tego nabrałem nawet wszelkiej pewności, nie dziwiąc się zbytnio, bo gdyby Haneczka nie była przez pół takiem prześlicznem dzieckiem, jakiem jest, to i tak zacnym chęciom matki, aby dziecku, jeśliby je miał prześladować najgłupszy wymysł obłudy ludzkiej, osłodzić złośliwość tej obłudy, należało wszelką przyznać słuszność.
Wrażenie czyniła nasza sąsiadka bardzo sympatyczne, poza tem jednem, że narzekała bezustannie na los, na ludzi i na wszystko i że za największą złośliwość losu uważała obarczenie przez dziecko. Wprawdzie niezmiernie je kocha, wprawdzie skoczyła by za niem z siódmego piętra, lecz miałem wrażenie, że zanim by skoczyła, poszłaby przedtem do fryzjera, aby uczesać loki. Patrzyłem więc z tem większem rozczuleniem na Haneczkę, tłumaczącą Szczygłowi tajemnicę kompletnego wyłysienia lalki, odwróceniem zaś spojrzenia


Strony: