Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

kolan Szczygła i w międzyczasie rozwiązała mu chorągiewny krawat, zburzyła mu nieczesane od trzydziestu lat włosy, ciągnęła za uszy i za nos; miałem to wrażenie, że gdybym mu był w tej chwili chciał odebrać dziecko z rąk, w słusznej obawie, że mu rączęta i nóżki połamie w uścisku, byłby mnie zabił i nawet nie spojrzałby na mego trupa; gdyby to zaś Haneczce miało się podobać, rzuciłby go przez dach na ulicę. Była to zapewne pierwsza wyżyciu osoba, która przez targanie uszów i chwytanie go rączką za nos, pieściła mego przyjaciela, zdaje się więc, że się w nim coś w środku zrobiło, zawyło coś, czy poczęło kwilić, bo oczy miał wilgotne i śmiejąc się swoim dzikim śmiechem niewidocznie ocierał łzy z plugawych swoich oczu o warkoczyki Haneczki. Ja pierwszy przyszedłem do przytomności i począłem po dziecinnemu rozpytywać ją o cel wizyty, samo bowiem to prześliczne biedactwo nie poszło do jaskini zbójców. Zapytałem więc najpierw o zdrowie lalki, bo to najważniejsze, potem o to, czy Haneczka widziała śnieg, następnie, czy jej się śniły aniołki, wreszcie o to, czy mamusia jest w domu. Szczygieł jak furjat,


Strony: