Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

drzwiami, lecz się zdumiałem, spojrzawszy na twarz mojego przyjaciela. Stało się z nią coś straszliwego, jakby poprzednio była z lodu i nagle poczęła tajać, jakby ją błyskawiczne paraliże zaczęły bezustannie to rozciągać, to kurczyć, jakby ten człowiek nie mógł czegoś przełknąć i niezmierną swoją mękę wewnętrzną okazywał publiczności na twarzy. Te fizjonomiczne kataklizmy dowodziły nadmiernego wzruszenia, podszedłem więc szybko, aby ujrzeć, co takie śmiertelne na nim uczyniło wrażenie?
Haneczka!
Stało maleństwo kochane z swoją lalką na ręku przed drzwiami, a Szczygieł dla] niej robił te wszystkie sztuki z gębą, aby jej nie przestraszyć. Dziw to jest nad dziwy, że właśnie z powodu tych sztuk, którychby się najgorszy morderca przeraził, biedne to dziecko nie umarło z przestrachu.
Odsunąłem więc gwałtem Szczygła i z najprzyjemniejszą miną uśmiechnąłem się do dziewczynki, potem wziąwszy ją za rączkę, wprowadziłem ją do salonu jak wielką damę; ona jednakże nie spuszczała oczu ze Szczygła, jak biedny, cichutki ptaszek, zahypnotyzowany straszliwą gębą .węża; Szczygieł, który był


Strony: