Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

potrafi być obłudny! Ale mądrych ludzi i niebo nie oszuka… Ukląkł na ziemi i straszliwymi grymasami twarzy zachęcał do nabrania odwagi nieszczęsną naszą domową mysz, dla której drobił okruszyny i rozsypywał po podłodze. O, zbójco!
Chciałem mu to właśnie rzec, kiedy usłyszałem jakieś szmery przy drzwiach.
— Kto tam? — krzyknąłem z miejsca, dla gości bowiem naszych okazywaliśmy jeśli nie pogardę, to w każdym razie wybitny brak uszanowania.
Nikt nie odpowiada, tylko dalej drapie.
— To pies, albo wiewiórka — powiada Szczygieł, któremu najrozmaitsze pomysły przychodziły do głowy.
— Albo śmierć?! — odpowiadam — w takim razie niech poczeka.
Gość pod drzwiami był jednakże cierpliwy, jak krawiec z rachunkiem. Przypomniawszy więc sobie zwrócone do nas pytanie naszej przyjaciółki, małej Haneczki, zawołałem w stronę drzwi jej stylem:
— Kto się puka?
Coś pisnęło pod drzwiami dziwnym głosem, wobec czego Szczygieł zebrał w jedną nadmiernie wydłużoną całość porozrzucane szeroko swoje członki i poszedł otworzyć drzwi. Nie mogłem widzieć kto stoi za


Strony: