Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

siebie metafizyczne zapachy najprzedniejszego jadła. Mniej się wtedy żre serce własne, co stanowczo należy do zajęć głupich, niepraktycznych i gorszących; człowiek uczciwy i po bożemu żyjący, zjada bażanta, jedynie zaś gorszyciele maluczkich, hołota bez czci, wiary i przesądów, zjada serca własne i swoich bliźnich, ludzi spokojnych, którzy na ręcznikach haftują napisy: „daj Boże dzień szczęśliwy”, a na tacach: „Czem chata bogata, tem rada”, ludzi bogobojnych, którzy po bożemu płodzą dzieci, chodzą do łaźni i nie czytają poezji. Słusznie wtedy mniema zacny człowiek taki, że zła, hałaśliwa, niespokojna dusza prometejska, która powinna być oddaną pod policyjny dozór, nosi źródło swojego obłąkania w wątrobie, ta zaś cierpi przez zachłanność i zbytek w jedzeniu. Posty więc przez mądrych, bogobojnych ludzi nakazane, są instytucją rozsądną i nieodzownie potrzebną, jako hamulec i obroża dla tych indywiduów zbyt bujnych, zbyt krwistych, nieokiełznanych i wściekłych; nie dotyczą one wcale ludzi bogatych i zrównoważonych, którzy z temperamentów swoich mięsistych, jedynie dobry czynią użytek. Rzecz jest


Strony: