Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

nieszczęśliwych. Wobec tego Szczygieł podszedł do ściany, długo szperał wśród obrazów i wydobywszy jeden, z wielkim szacunkiem wręczył damie chudszej, która spojrzawszy, krzyknęła. Na to rzekła druga:
— My tego przyjąć nie możemy.
— Szkoda — rzekł Szczygieł — to bardzo ładny kicz.
— To jest świństwo! — odrzekła dama chudsza od chudszej i ukazały nam pogardliwie w kabłąk zgięte swoje plecy, odchodząc.
Obraz był istotnie ładny, chociaż może trochę niestosowny na dobroczynną loterję na raucie, którego protektorem miał być biskup, przedstawiał bowiem niezmiernie dekoracyjne oddanie się Fazyfę, córki króla Minosa, bardzo przystojnemu bykowi.
— Za darmo nie chcą nawet brać moich obrazów, — rzekł beznadziejnym głosem Szczygieł.
— Zginiesz pod płotem, — odpowiedziałem — zresztą musieli ci to przepowiedzieć w kołysce.
Napadła nas jednak z tego powodu niefrasobliwa wesołość, mimo przekonania, że jeżeliśmy nie — pomogli do stworzenia przytułku dla— alkoholików, to sami sobie kopiemy grób, bo nie będziemy mieli na starość dachu nad głową. Było nam


Strony: