Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

że ci panowie, co tu obok mieszkają, byli tutaj pod drzwiami. Powie Haneczka?
— Powie…
— My za to będziemy Haneczkę bardzo kochali. A Haneczka nas kocha?
— Kocha!
— To bardzo dobrze. A jak dziewczynce będzie smutno, albo kiedy lalka będzie głodna, to niech Haneczka zapuka rączką w ścianę. Mocno, tak, żebyśmy słyszeli. Zapuka Haneczka?
— Zapuka.
— Pa, Haneczko! My teraz już idziemy do domu, a Haneczka niech idzie do lalki.
— Haneczka idzie…
Poszło maleństwo, a myśmy długo jeszcze stali pod drzwiami, nasłuchując, co tam ta śliczna dziewczynka czyni?
Szczygieł był serdecznie uradowany, że go ominęło nieszczęście, równocześnie zaś rozrzewniony rozmową z Haneczką; wracając zaś, wywrócił białka oczu i powiada w formie westchnienia, czy też skargi:
— Ludzie mają takie śliczne, mądre dzieci, a ja co?
Nic mu nie odrzekłem, zauważywszy, że nagłe uderzenie krwi na mózg, jest objawem częstszym, niżby się to zdawało.
IV.

Nasz sąsiad z prawej strony obwieścił nam dzisiaj jak muezzin ze szczytu minaretu jakieś wielkie


Strony: