Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

porządna rodzina, a Szczygieł wskutek tego był najwytworniejszym człowiekiem na przedmieściu. Mała z tego jednak pociecha, mówię mu więc:
— Wiesz, przyjacielu, że, cię bardzo kocham?
— Wiem.
— Ale wiedz także o tem, że jeślibyś tam powiedział choć jedno niechlujne słowo, to żywy nie wyjdziesz.
— Nie powiem, — szepce on pokornie.
— Daj słowo!
Szczygieł długo rozważa, wreszcie mówi:
— Jak na to można dać słowo? Czasem przecież tak to samo, z języka… Czy ja wiem?
— No, to niech ci nic z języka nie spływa. Szczygieł jednak wciąż gwałtownie rozmyśla ‘
i nie ma odwagi spojrzenia mi w oczy; udaje, że coś tam dłubie pędzlem, wreszcie począł smutno pogwizdywać. Wiedziałem, że to jest taki mały, obłąkały wstęp do jakiejś mowy. Wreszcie rzekł:
— Jak uważasz, doskonale wiem, co i jak…U ministra przecież byłem dziękować za medal i był zachwycony… Minister przecież nie byle kto, ale z kobietą jakoś ciężko. Ona. bardzo w oczy patrzy. Powiedz mi więc coś tak, ni to, ni owo, co z nią gadać. Ty jesteś pyskaty, więc umiesz… Literat!


Strony: