Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

tak wiele, więc by się to wreszcie skończyło. Mógł śmiertelnie ponurą gębą znowu przestraszyć dziecko. I na to jest rada, bo ten upiór ma czasem taką słodycz w oczach, jakby był synem pobożnej jakiej zakonnicy, co miała prześliczne oczy. Mógł powiedzieć ni stąd, ni zowąd coś takiego, że wyrzucenie za drzwi jest tylko karą symboliczną i nic nie znaczącą. Co do tego punktu, stanowczo uspokoić się nie mogłem, postanowiłem tedy mieć na ten temat dyskurs , z moim przyjacielem. Powiadam mu tedy:
— Szczygieł, cobyś powiedział na to, gdybyśmy złożyli wizytę?
— Komu?
— „Jej”.
W Szczygła, widzę, piorun trzasnął, ale osunął się po twardej czaszce i zostawił mu tylko w oczach śmiertelny przestrach; powiada jednak:
— Ja się nie boję!
— Nie pytam się o to, czy się boisz, czy nie, ale powiedz prawdę, Eustachy, — umiesz ty się zachować na wizycie? ‘
Szczygieł poczerwieniał i powiedział nieśmiało:
— Ja pochodzę z bardzo porządnej rodziny… Goście bywali… Oj, oj, …czemu nie?
Rzecz prosta, że jeżeli goście bywali, to pewnie była bardzo


Strony: