Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

dajmy na to, że wody z kubła nie wolno nam od tej pory wynosić do zlewu na schodach, jak to było zawsze dotąd i jak Pan Bóg przykazał, bo się można spotkać z „nią”. Był dotąd „on”, ten jakiś zacny człowiek z prawej strony, lecz był .nieszkodliwy, teraz już była i „ona”, bardziej szkodliwa, gdyż tę wodę wylewał Szczygieł teraz przez okienko w dachu, co szczególniej w zimie jest niewygodne. Poza tem hamował wszelkie moje wybuchy radości, bo „może dziecko śpi”.
Postanowiłem wreszcie pomiarkować rozwydrzenie mego przyjaciela i pójść z nim w odwiedziny do sąsiadki; sam byłem też niepomiernie ciekawy, rozmyślałem więc długo, do czego niespodzianego zdolnym jest Szczygieł na wizycie, aby wszystko przewidzieć i nie narazić czcigodnych osób naszych na niepotrzebną kompromitację. Co tedy mógł zrobić Szczygieł? Mógł w chwili, kiedyby nam już otwierano drzwi, uciec; to byłoby niczem, bo jabym uciekł wtedy także. Mógł w zaambarasowaniu, ponieważ był dziecinnie nieśmiały, wywrócić stół, krzesło i jeszcze jaki sprzęt. To ostatecznie drobnostka, gdyż sprzętów niema, szczególnie w salonach pod strychem,


Strony: