Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

zakonserwowani w lodzie, jak najmilszy student Anzelmus w powieści Hoffmana — w krysztale.
Radowała Pana Boga ta nasza mądra przebiegłość, więc może dlatego zrządził w nieskończonej Swojej dobroci, aby ludzie stawiali parkany, gęby Szczygieł mógł od czasu do czasu wyrwać jaką deskę i z ponurym triumfem przywlec ją do domu na opał. Bo to jego wydział i należy mu przyznać, że czynił to po mistrzowsku; zrodziła się z tego pewna u niego manja, nie mógł bowiem przejść spokojnie mimo drewnianego sprzętu, żeby jednym rzutem oka nie ocenić jego wartości przy spaleniu się. Ponuro i z niejaką rozpaczą przyglądał się słupom telegraficznym, wszelkim altanom i schodom. Przechodzenie przez nasze schody, które uginały się jak klawisze, obiecując, że się zbytnio przed wyrwaniem nie będą broniły, sprawiało mu serdeczną mękę., Wtedy mu mówiłem miękko i łagodnie:
— Uspokój się, Szczygieł, przyjdzie, i na to kolej!
Dziękował mi wzrokiem za pociechę, ja zaś równocześnie byłem przekonany, że gdybym leżał w trumnie, to by mnie mój przyjaciel pochował bez najmniejszej ceremonji w prześcieradle, trumnę


Strony: