Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

lecz nikt z tego bractwa ni posiada sztuki oszczędzania i wielkiej wagi nie przywiązuje do dochodów stałych. Handel czy rzemiosło hańbiło kiedyś polskiego szlachcica, — hańbą też dzisiaj jedyną prawdziwą szlachtę, jaka pozostała, bractwo apollinowe, dlatego też chude okresy egipskie wypadają co dni siedem, zamiast co siedem lat. Zresztą, — mój Boże! — czy jest co milszego nad biedę. Nie o tej myślę, co jest sina z głodu i toczy oczyma, które mogą zabić. Niech jej Bóg przebaczy i niech ją ratuje. Mówię o nędzy filozoficznej, biedzie przystojnej, dumnej i rozpartej w swoim powozie, przypomina karawan, o nędzy, przyjaciółce wolnego ludu. Kto pojmie jej dostojność, ten pojmie słuszne i głębokie oburzenie łajdackiego kapitalisty na widok malarza, który ma całe buty i nie daj Boże, nosi rękawiczki. Jest to bowiem widok niepojęty i fakt przewrotowy. Jak ma być dobrze na świecie, kiedy poeta przywdział futro? Co to może za poeta? W tym. kierunku tradycja ma swoje głębokie przekonanie. Stąd też .przechodzi dziwna nieśmiałość wszystkich wielkich ludzi, którzy wszedłszy w tłum, przystojnie odziani, wstydzą się swego


Strony: