Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

ból, ani na radość, oschłe, mądre, praktyczne i miarowo bijące, dali nam jakieś serca, niezmiernie śmieszne. Ja miałem jakie takie, ale Szczygieł miał stanowczo serce zwarjowane i bez najmniejszej wątpliwości godne rozsądnej pogardy ludzi rozsądnych. Serce to ani biło porządnie, ani nie umiało niczego zrobić praktycznie; tłukło się zawsze w chudej jego piersi, jakby się czegoś niezmiernie spieszyło i przemyśliwało przez całe— swoje życie idjotycznie nad tem, jakby co komu uczynić dobrego? Takie śmieszne, głupie serce… Miech Szczygieł dojrzy gdzie jaką łzę u kogokolwiek, a już jest z tem sercem awantura; widzą, że mój przyjaciel zęby tylko zacisnął, bo w nim ten sprzęt niezdarny i niemądry skowyczy. Wtedy by koszulę z siebie zdjął. I tak jest ciągle. Serca nasze najwidoczniej przeciw nam się sprzysięgły i za nic na świecie nie chcą; uderzać rytmem świata, tylko oszalałym nieznośnym rytmem własnym. Po kiego licha? — licho wie, — pewnie po to, abyśmy leźli przez ten łotrostwami wybrukowany padół zawsze głodni i zawsze oberwani i uśmiechali się w stronę słońca tym uśmiechem, który twarz znagła ściska


Strony: