Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

w którym już ktoś siedem lat kona.
Należało tedy poznać naszych sąsiadów i samym widokiem apollinowych naszych fizjognomji utwierdzić ich w przekonaniu, że mimo późnych j powrotów i niechlujnego zachowywania się, jesteśmy ludzie jako tako uczciwi, choć biedni, szlachetni, choć ścigani przez los i że potrafimy z niesłychanym wdziękiem wszystkie kości połamać temu z naszych sąsiadów, któryby przez jedną chwilę o tem wątpił. Szczygieł, który był porywczy, chciał to uczynić od razu i bez wstępów, głęboko przekonany, że cała kamienica musi mieć o nas najgorsze wyobrażenie, kto nas bowiem raz zdaleka chociażby widział, ten inaczej sądzić nie mógł, a jemu się stanowczo nie. podoba i tak dalej. Na nieartykułowany bełkot mojego przyjaciela, przypominający filozoficzną człowieka, który ma tyfus i czterdzieści stopni gorączki, nie zwracałem najmniejszej uwagi, dobrze wiedząc, że straszliwy ten człowiek, .Któryby gotów był gębą wymordować pół miasta,, jeśliby pół miasta spojrzało krzywo na nie go, lub na mnie, — nie potrafi zabić muchy, bo i mucha to jest boże stworzenie.
Niezależnie jednakże od


Strony: