Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

najbezczelniej w świecie nuci sobie pod nosem przy rozbieraniu, lub rzuca butami z wielką fantazją w przeciwległą ścianę, wtedy uczciwy człowiek uśmiecha się w ciemności, zadowolony, że się jego przypuszczenia sprawdzają, albowiem trzeba chyba kraść, aby tak wesoło spędzać noce.
Rzecz prosta, że z tych powodów interesowało nas nasze sąsiedztwo; jeśliby bowiem sąsiedzi nasi mieli nas sądzić wedle powyższych spostrzeżeń, w takim razie najmniejszej nie ulegało wątpliwości, żeśmy kradli już w kołysce, nikt bowiem w całym domu później i weselej, niźli my, nie wracał do domu. Ceremonja zaś przy wślizgiwaniu się do naszej sypialni te się w wielkiej ciszy nie odbywała, albowiem wszelkie ćwiczenia gimnastyczne czyni się zwykle z wielkim rozmachem i radosnem dodawaniem sobie odwagi przez dziki jakiś okrzyk. Szczygieł w tych wypadkach mało wprawdzie gadał, lecz bałwan potrafił czasem jęknąć z radości tak przejmująco i tak jakoś strasznie, że w podsłuchującym sąsiedzie powinno serce zlodowacieć i zamrzeć. Puszczyk, taki z najhaniebniejszych, nie potrafi z takiem głębokiem i bolesnem przekonaniem jęknąć nad domem,


Strony: