Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

dla rzeczy ziemskich. Zresztą zawodowy męczennik, siedem razy kanonizowany, głodzony przez trzydzieści lat przez gnębicieli prawdziwej wiary, nie mógłby stanowczo utrzymać konkurencji z męczeńską chudością mojego przyjaciela.
Tłumaczyłem mu jednak, ze nadmierna chudość nie jest patentem na niebo, prawdziwi bowiem słudzy boscy są korpulentni i zażywni. Nigdy bowiem w życiu nie widziałem chudego proboszcza, .chyba, ze biedak miał kamienie żółciowe.
Nowy nasz apartament, wolny od wszelkich złych wspomnień i jeszcze nie obdłużony, działał na nas dziwnie kojąco. Zauważyłem z radością, że ten źle podchowany niemowa, Szczygieł, zaczyna rozmowę i widocznie się cywilizuje. Po ludzku to on nigdy gadać nie umiał i stanowczo nigdy, się nie nauczy, postępy jednakże czyni ten buszman kochany. Kiedyś myśląc, że wyszedłem, począł malować; długo milczał i tylko czasem westchnął cichutko i tak boleśnie, że zdawało się, młoda jaskółka wypadła z gniazda i woła matki. Potem, ni stąd ni zowąd, ryknął do jakiegoś człowieka na obrazie:
— Głowę więcej na lewo, bo rozbiję!
Widocznie gentelman


Strony: