Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

zwyczajna napaść rozmaitych szewców, krawców, kamieniczników; innej hołoty, bezczelnie trudzącej władze rządowe, które grubym głosem wzywały ludzi przy zdrowych zmysłach, aby dotrzymywali swoich przyrzeczeń płatności. Było to nieuczciwie ze strony owej hołoty, gdyż władze narażały się jedynie na śmiech. Raz tylko jeden widzieliśmy łzy rządowe. Oto przysłali do nas takiego człowieka, który ma prawo zabrać złoto, srebro, klejnoty, drogocenne meble, fortepian i dywany. Przyszedł ten człowiek, pochodził, popatrzył, potem cichutko zapłakał, albowiem on, któryby był zabrał beczkę Dyogenesowi, nie znalazł u nas nawet trumny.
Listy miłosne z naszego archiwum stanowiły komplet pierwszorzędny; w istocie były rzadkiej piękności, należy bowiem wiedzieć, że miłosna korespondencja nasza była szeroka i obejmowała wszystkie stany; ze studjów nad tem archiwum serdecznem, doszedłem do przekonania, że i zawody, które cudownie sprzyjają bujności i rozmaitości miłosnego stylu; oto najpiękniej, rozmaiciej i najbardziej kwieciście piszą szwaczki i panienki z pralni. Tłumaczy się to tem, że dziewice od igły i od żelazka,


Strony: