Po mlecznej drodze

Autor: Kornel Makuszyński

domu na całą noc. — „Takie to już nasienie djabelskie!” — odpowiada mu święty Selefon.
Komnata, obok salonu z prawej strony była naszą sypialnią, miała zaś kształt przez to dziwny, że powała jej była ścięta, z tego też tylko powodu nie zawiesiliśmy kryształowego pająka. Okna nie było zupełnie, w słusznem mniemaniu genialnego budowniczego, ze do snu żadne światło nie jest potrzebne, a brak okna nie powoduje wydatków na zasłony i firanki. Myśleliśmy poza tem, że urządzenie to ma jeszcze jedną dobrą stronę: w pokoju tym nie można było umrzeć, gdyż biedna dusza któregokolwiek z nas stanowczo nie miała wyjść ktorędy. Jedna była z tem naszem cubiculum niewygoda, że było ono małe, a Szczygieł długi, przemyślne tedy i pomysłowe urządzenie umożliwiło dopiero używalność tej stylowej sypialni, podczas snu bowiem Szczygieł wyciągał nogi przez drzwi do „salonu”. Nie jest to podobno przyjęte w żadnej wytwornej rezydencji, nie mniej tylko pomysł praktyczny zasługuje na uwagę i wyróżnienie. Był to równocześnie doskonały środek przeciwko włamaniu, zdumienie bowiem rzezimieszka, któryby chciał wtargnąć


Strony: