Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

wszystko, strugami elektryczności zalane, pyszni się za lustrzaną szybą i krzyczy i woła, jak Mefistofeles biedną Małgorzatkę, Gorzej bo i Faust chodzi niespokojny i łypie pożądliwie oczyma na pyjamę, która by zdołała zaimponować chińskiej cesarzowej. Cóż ma czynić z biedną swoją duszą biedna Małgorzata na widok brylantów i pereł? Czy umrzeć sama, albo się położyć nie sama…
Kto niema wyboru, ten cierpi. Przybysz, na którego tak misterne zastawiono sidła, włóczy się po tej jednej ulicy tam i z powrotem, siedemdziesiąt siedem razy dziennie, odchodzi i wraca, duma i rozmyśla, oblicza i rachuje, wreszcie gubi duszę i kupuje. Osoby zaś nieszczęsne, które ulegają chorobie kupowania zaraz. po przybyciu, dostają małego obłędu. Jednego dnia obiegną wszystkie sklepy, jakby się jutro miały wszystkie spalić i szybko porywają kosztowne rzeczy, jakby zatrwożone, że ktoś je wykupił. Potem depeszują po pieniądze, gołe mimo stosów jedwabiów, a jeszcze potem dziwią się ogromnie, że urzędnik celny na granicy ma niejakie pretensje do szlachetnie zwarjowanych osób.
Moje szaleństwo osobiste na widok tych zbytków, nie


Strony: