Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

sklepu za szybą dziwnie wypatroszone prosię, uśmiechnęło się do mnie smutno. To było polskie prosię. Jego ojca zjedli w Pradze, brata w Ołomuńcu, stryja w Berlinie, macochę w Gdańsku. To tragiczna rodzina…
Całe leczenie było na nic. Wątroba się we mnie znowu „zapiekła”.
Chodziłem po Karłowych Varach smutny i przyzastanawiając się, czy też przypadkiem gorąca woda w Mühlbrunnie nie jest to polska woda, którą tu odgrzewają? Widocznie jednak nie, bo ją rozdają darmo.
Piłem więc tę wodę na umór, aby ocalić nieszczęsną wątrobę, którą nadwerężyłem w kraju, na premierach w teatrze, przy czytaniu polemik w gazetach, przy każdej wreszcie sposobności, tem się tylko pocieszając, że nikt w Polsce nie ma zdrowej wątroby Z tych, co robią to samo, co ja.
Nie należy jednak myśleć, że nie ma radości na tym świecie. Widok straszliwego żyda w chałacie, który pije wodę przez szklaną rurkę, aby nie popsuć sobie emalji zębów, jest rozkoszny. Inny zaś radością , cię napełni, kiedy wypija w tajemnicy przed lekarzem l dziesięć kubków wody, zamiast trzech, na wszelki wypadek, a czyni to chytrze,


Strony: