Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

innych rzeczy dobrych i siłę r dających, bo się to wszystko wprawdzie rodzi, ale gdzieś zaraz potem zapada się pod ziemią.
Tak myśląc, uderzyłem łyżeczką w jajko i drgnąłem. Jajko najwyraźniej piszczy. Jest to nie do wiary, lecz autentyczne. Drgnąłem i nastawiam ucha. A ono rzewnie:
— Witam cię, rodaku! Bo ja z Polski, proszę
— Nie może być!
— Ależ tak! Nas tu przywieźli że dwadzieścia wagonów…
— Kto was wywiózł z ojczyzny, na Boga?
— Pan Cynader, bardzo miły człowiek…
Tego dnia rozmawiałem w gorączce z polskim kartoflem i z bułką z polskiego zboża , cudownie wypieczoną. Myślano jednak, żem zwarjował, kiedy zacząłem przy stole rozmawiać z upieczoną gęsią.
— Co tam u was słychać? — powiada mi gęś z talerza.
— O, gęsi! — krzyknąłem, — o, polski łabędziu! ‘ Skąd jesteś?
— Ja jestem krakowianka, ale są tu z pod Kalisza i z pod Warszawy, Gęsi, jak panu wiadomo, mają skłonność do nabrzmienia wątroby, więc nas tutaj wywożą. Zresztą w Polsce tak doskonale by mnie nie upiekli.
Kiedy ujrzałem na wystawie spożywczego


Strony: