Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

Radziłby ci jednak, abyś kupił zimowy, wspaniały kapelusz, bo choć to dopiero lipiec, ale w grudniu mogą być droższe. Kilka krawatów także nie zawadzi, właśnie posiada na składzie prześliczne. A do krawata piaskowego koloru wybornie by się nadawało ubranie, W kolorze podobnym. Oto właśnie zwój sukna. Już go rozwinęli i przymierzają na uśmiechniętym pomocniku. Za chwilę połowę sklepu rozłożono na stołach i krzesłach.
Człowieku! Przyszedłeś, abyś kupić spinkę, albo kołnierzyk. Kiedy wychodzisz, niosą za tobą pół sklepu, boś kupił i szelki i krawaty i ubranie i cylinder i dwadzieścia cztery pary skarpetek i zapalniczkę do papierosów, choć nie palisz i jesteś bardzo zadowolony.
Ach, ta uprzejmość! Zachwycasz się nią, jesteś nią oczarowany, posyłasz tam przyjaciela, zachodzisz sam jeszcze dziesięć razy.
Czy to ładnie? Czy wytrzymuje ten obrazek porównanie z solidną i dostojną powagą polskiego kupca, członka Archikonfraterni literackiej? O! A czy to wypada, aby bogaty, zażywny kupiec, ojciec rodziny, teść jakiegoś wysokiego urzędnika, sam sprzedawał krawaty? Otóż to! Polskiego kupca po za


Strony: