Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

Pytasz dorożkarza: „Ile?” — „Tyle i tyle…” — „Proszę!” — „Dziękuję łaskawemu panu?…” . I koniec. Wybornie można tu studjować obyczaje i dojść do wniosku, że nigdzie na świecie obyczaje nie są milsze i bardziej urozmaicone, niż u nas.
Jeszcze dam jeden przykład, aby się ludzie mogli zdumieć fantazją naszego życia i jego bujną barwą.
Chodźmy do sklepu.
W Warszawie:
Wchodzisz uniżony, zdejmujesz kapelusz i grzecznie prosisz, aby pan kupiec był łaskaw sprzedać ci spinkę do koszuli. To wprawdzie drobiazg, ale konieczny.
Pan kupiec patrzy na ciebie, jak detektyw na rzezimieszka. Czytasz w jego wzroku:
— Po spinkę wchodzisz, zwierzu jeden, do mego porządnego sklepu? To ja myślałem, że kupisz dwanaście cylindrów i laskę ze złotą rączką, a ty po spinkę?… Masz, masz, udław się.
Pan pomocnik pana kupca wysypuje ci na stół tuzin spinek. Wybrałeś. Zapłaciłeś. Kasjerka nie ma reszty ze złotego, jeśli kto płaci dziesięć groszy, bo uczciwy człowiek nie kupuje za dziesięć groszy…
Kłaniasz się grzecznie, jesteś zawstydzony, wychodzisz chyłkiem. Nigdy


Strony: