Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

naród! Aż żal bierne. U nas każdej panience zaraz robią miejsce w kolejce, jeśli się uśmiechnie, a oficer to już nawet nikogo o pozwolenie nie pyta, tylko cię wyprzedzi u okienka przy kasie kolejowej, bo się śpieszy… pewnie na wojnę.
Po dwóch dniach pobytu w Karłowych Varach jesteś rozstrojony i na duchu opadły. To to życie bez fantazji zabije cię swoją niepomysłowością, brakiem wszelkich pomysłów ekscytujących. Ile razy jadę w Warszawie dorożką mam zajęcie, nie jadę bezmyślnie; więc najpierw staram się odczytać na plecach dorożkarza jego numer, na wszelki wypadek, bo może być awantura; potem rozmyślam długo, ile zapłacić? Czy być odważnym i zapłacić według taksy, czy lepiej nie ryzykować? Boję się, jestem człowiek spokojny i płacę dwa razy tyle, co poczciwego dorożkarza wprowadza w szał i chce mnie bić. Jestem podnieciony, wołam policjanta, uciekam, bo się robi zbiegowisko, dobrzy ludzie krzyczą: „burżuj przeklęty, jachać, to jadzie, a biedaka potem krzywdzi!” — mam co opowiadać przyjaciołom — jednem słowem, przygoda jest przyjemna i zajmująca. A u tych nudnych Czechów? Oj, flaki z olejem…


Strony: