Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

zachować bujnego piękna przyrody i oto patrzcie, co porobili z tego Karlsbadu, z tych Karłowych Varów!
Czysto tak, że oko nie ma na czem spocząć. Znudzony tą czystością, oceniłem dopiero wtedy z rozrzewnieniem serca widok głównej ulicy w Zakopanem, przy której stoi kilka kozich stajen. Co u licha! Idziesz lewą stroną ulicy, bo tak ci się właśnie podoba, a wtedy podchodzi do ciebie taki pan w mundurze i wskazuje ci stronę prawą, która się jemu podoba i co najgorsze, musisz tam pójść, bo ci zrobią skandal. Boże miły! ? W Zakopanem krowy sobie chodzą po Krupówkach, tędy i owędy, zaglądają do sklepów, dziwią się, cieszą się miłe stworzenia, tak, że się na to patrzeć musi z rozrzewnieniem, a tu ludziom, — ludziom! — nie wolno chodzić, którędy chcą.
W Krynicy możesz sobie rozpalić ognisko na środku „deptaku i wszyscy z przyjemnością powitają miłą rozmaitość; w Ciechocinku z każdego żydowskiego domu wylewają mydliny na środek ulicy i nic to nikomu nie szkodzi. I słusznie! Jak może komu co zaszkodzić w miejscu, gdzie się sprzedaje zdrowie? A tu? Aż mi wstyd powtórzyć, ale mnie się to właśnie


Strony: