Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

choć mu krew z nosa tylko pociekła, życia od niego nigdy nikt nie chciał, a mienie przepisał na żonę, jednak w dobrej duszy marzył cudnie, a srodze go zbudzono. Bo i jakże! Myślał każdy, że jak będzie wreszcie ta najdroższa Ojczyzna, to i napijesz się bracie, i weselić się będziesz i przez granicę przewieziesz, co dusza zapragnie, mrugnąwszy porozumiewawczo na rodaka celnika i order dostaniesz i podatki ci podarują, boś chyba na to zasłużył, boś o Ojczyźnie śnił i pa—trjotą byłeś, A oto jawnie cię prześladują, podatki ze skóry ściągają, ale to drobiazg. Tego nikt do serca bardzo nie bierze. Ale, żeby obywatela tak obrażać i dumę jego tak sponiewierać i tak zabijać w nim rzewną do kraju tęsknotę, żeby jednem słowem, rewidować mu na granicy bagaże, — nie! — to się nie godzi. I kto to robi? Moskal, Niemiec? Nie! to robi Polak Polakowi, brat bratu, rodakowi rodak. To też od granicy do Warszawy jedzie w wagonie kolejowym olbrzymia ilość polskiego towaru: goryczy. Jednej pani kazali
Zapłacić za lalkę, innej za jedwabne szmatki, więc się baby rozełkały i ha j że na Polaków!
— I co to, moja pani, komu


Strony: