Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

najgłębszem ukryciu odrobina rzezimieszka, co chce dać folgę swoim niezużytym temperamentom przez to, że „nabiera” państwo na pięćdziesiąt groszy cła. Żaden też sport nie jest tak lubiony i żaden nie jest tak mile podniecający, jak walka z celnikiem na chytrość. Tak też zabawne jest to szukanie krawata, albo lalki z gałganków (na grubsze rzeczy są sposoby!), że zabawa robi się ogólna. I znów wśród śmiechu nikt nie widzi, że obok jadą bez cła sterty kartofli, całe rody świń i len i konopie.
Najśmieszniejsze jest to, że prawdziwy Polak, którego przyłapią z jakimś drobiazgiem na granicy, buntuje się w duszy i jest rozżalony, ba! jest nawet obrażony na Ojczyznę, Na nikogo by się nie obraził, zakląwszy tylko, że go prześladuje pech, ale na swoją granicę zawsze się obrazi.
— Ha! — woła w sercu, pełnem żalu i goryczy, — to ja, tobie, Ojczyzno i krew i życie i mienie, a ty ze mną tak? Toś na to powstała, żeby człowiek kilku butelek koniaku nie mógł przewieźć od Czechów? Toż dla kogo to wiozę? Dla ciebie, dla swoich, dla rodaków…
Słusznie prawi w sercu swojem dobry taki obywatel, bo


Strony: