Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

ma swój Urok, że daje mnóstwo wzruszeń, podnieca, denerwuje, burzy krew, zalewa żółć, podnosi na głowie włosy, że jednem słowem, jadąc do Karlsbadu, gdzie słono za to płacić potrzeba, na polskiej granicy zadarmo się otrzymuje sposoby na zupełną i nagłą przemianę materji! Ludzie znudzeni i chorzy na spleen i na melancholję muszą jeździć po takie wzruszenia do Afryki, albo do Meksyku. A u nas masz to pod ręką. To przy wyjeździe. To drobiazg! Alą kiedy się powraca, to dopiero czyni się hosanna! Bożeż Ty mój! Urzędnicy tak się cieszą, jak dzieci. Rzucają się z płaczem na twoje walizki, ściskają je ze wzruszeniem, ze śmiechem, z miłością. Wzruszeni podróżni mają łzy w oczach…
Rozpoczynają się wtedy wesołe igraszki i najmilsza zabawa, Ktoś sobie kupił piękny krawat i doskonale go schował, a uradowany powrotem dobrych ludzi już i tak z natury wesoły celnik, postanowił go znaleść. On szuka, a ty sobie pomrukujesz wesoło: „Zimno!.,, ciepło.,, znowu zimno!… ciepło!… ciepło!., gorąco!,..”. Śmiesznie jest tak, że ludzie zrywają sobie boki. Trzeba bowiem wiedzieć, że w każdym człowieku siedzi gdzieś w


Strony: