Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

gęsi, srebro, brylanty, żydy, wszystko bogactwo nasze. Któżby tam dbał o takie drobiazgi, wobec tego, że wyjeżdżają ludzie szlachetni?
Z drugiej strony patrzą Czesi i widząc co się dzieje na polskiej granicy, zaraz coś ze sobą poszeptają, poszwargocą, naradzą się i — robią na złość, robiąc wszystko naodwrót. Proszą uprzejmie, aby wszyscy zostali w wagonach, naiwnie się tłómacząc, że łatwiej aurom urzędnikom wejść do dziesięciu wagonów, niż trzystu ludziom Wychodzić z tobołami do dwóch urzędników. To nie jest żadne tłomaczenie, jasnem jest, że robią to przez złość,
A jaki tego skutek? Niespodziany, okropny skutek! Ha! ha! Myślał chytry Czech, że ci nadzwyczajną uczyni uprzejmość, bo się pięknie ukłonił, na paszport spojrzał, a na walizki machnął ręką, Akuratnie! Zamiast przyjemności uczuwasz przykrość, nawet bardzo wielką przykrość, bo się wstydzisz, że Czesi widzieli, jak cię nie chciano z Polski wypuścić. I cóż ci z tego przyjęcia? O, jej! w całej Europie jest tak samo, więc nie jest to taki nadzwyczajny wynalazek. Wtedy dopiero się czuje, że jednak podróż przez polską granicę


Strony: