Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

budowa nie jest rzeczą łatwą. Ale pożartujmy sobie nieco z małych spraw. To chyba wolno.
Otóż, wracając do rzeczy, złośliwość naszych sąsiadów w przedrzeźnianiu nas, jest mocno irytująca; i do czegóż ona prowadzi? Do psucia sobie krwi.
Jedziesz na ten przykład do Czech, bo ludziom czasem przychodzą do głowy najmniej prawdopodobne pomysły. Na granicznej stacji polskiej każą ci wysiadać z wagonów z dziećmi, z tobołami, z tłómokami i z żoną. Pada deszcz. Temu jednak nie jest winien rząd, pada, bo mu się tak podoba. Rozespane dzieci płaczą. Robi się rwetes. Czemu? Czy rząd ci kazał płodzić dzieci? Czy ci w tem minister pomagał? ‘ Czemu zresztą pozwalasz dzieciom spać w drodze, zamiast kształcić w nich poczucie pięknego krajobrazu i pomnażać w nich przez pogadanki miłość do ziemi rodzinnej. Otóż pretensja!
Przestańmy narzekać i idźmy spełnić obowiązek, który polega na tem, żeby pokazać paszport i bagaże. Na paszporcie jest zmięta twarz, w walizce zmięte spodnie, — razem nic nadzwyczajnego. Trwa to króciutko, — godzinę, czasem dwie. Po co tyle krzyku? Biedni urzędnicy na stacji granicznej


Strony: