Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

stworzenie wyda z siebie wreszcie głos i kiedy mówi:
— Niech będzie kawior, ale ja lubię tylko z cebulą, potem taki ptak, co ma długi ogon i z ogonem go podają na półmisku i to wino, co tak uderza do nosa, że aż kręci…
Ach, cudna, wytworna prostoto! Kwiecie ziemi naszej! Piosenko, wyśpiewana przez mazowiecką równię! Rozrzewnieniem napełnia się serce, że W ludzie jest tyle poczucia honoru, tyle szlacheckiego gestu, taka pańskość nieuświadomiona, Niemka pije piwo, Francuska kieliszek koniaku, — małpy! — a to dziecko dumy i godności pragnie kawioru, Bażanta i szampana. Czyni to z taką niewyszukaną prostotą, że się słabo robi. Jakież skarby duszy ukrywać się muszą w sercu tej kobiety, jeśli takich skarbów pożąda jej żołądek! O, tak!
Przeto jesteś onieśmielony i szczęśliwy. Oto dotknąłeś z nadmiaru uczucia jej ręki, a wtedy duma tej dziewczyny osadza cię, jak rumaka wędzidło:
— Czy się pan wścik, czy co? Ja jestem uczciwa dziewczyna i na byle kolację mnie nie weźmie— Już takich widzieli, ale głupi wyjechali do Ameryki!
„Jaka godność! jakie wzięcie!”. Hrabina! Ucztuje tedy


Strony: