Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

musztardę, w drugim zalecają świeże śledzie, w dziesiątym trumnę, ale nigdzie nie mają marki. — Wreszcie znajomy twojego znajomego powiada ci:
— Niech pan spróbuje w tym sklepie naprzeciwko!
— Ha! ha! — śmiejesz się, jak opętany, — ależ tam sprzedają powidła!
—To nic! Raz jednak moja ciotka dostała tam marki.
Przypuśćmy, że wreszcie kupiłeś markę. Jak szczygieł wesoły, wracasz do banku, ale bank jest już zamknięty. Przechadzasz się tedy wesoło i wracasz nazajutrz po pieniądze, na które wydał ci czek twój przyjaciel. Znowu ogonek, żydy z przodu, żydy z tyłu, ale wreszcie z tryumfem wręczasz swój czek i przygotowujesz .wielką tekę skórzaną na pieniądze.
Urzędnik uśmiecha się do ciebie przyjaźnie i powiada:
— Proszę pana, czek nie ma pokrycia…
Zataczasz się ze śmiechu; bo czyż to nie jest żartem wybornym posyłać kogoś do banku z czekiem, na który nie ma pokrycia? Każdy idjota dając ci czek, miałby w banku pieniądze, ale człowiek z fantazją robi zawsze dobre żarty.
Zdarza się jednak, że pieniądze są. Co czynisz wtedy? Wtedy zdejmujesz kapelusz, bo


Strony: