Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

nogi w wiry swoje biednych ludzi ciągnąca, malarją oddychająca, — któżby śmiał zwać ją inaczej niż „srebrną Wisełką”? I ja ją tak nazywam.
Chociaż zacny wieśniak żąda skóry mojej i ostatniej pary spodni za sześć jaj, a żony twojej i kilkoro dziatek za kurę, której się życie na wsi sprzykrzyło, zawsze mówimy o nim, oczy wznosząc ku niebu: ,,nasz kmiotek kochany!”
Zakopane, — choć się sam dobry Pan Bóg wzdryga, ile razy przez roztargnienie w jego stronę spojrzy, — niech będzie zawsze „uroczą letnią stolicą Polski”.
Niech każdy, — gdy mu się szczęśliwie umrzeć zdarzy, choć był za życia furfant, albo egoista obrzydliwy, albo cygan, albo ramol nieużyty, — będzie po śmierci w gazecie: „obywatelem dzielnym, co sterał siły w służbie kraju”. Widocznie tak trzeba. Nieboszczyk płaci grube pieniądze za ogłoszenie w kurjerku o swojej śmierci, więc mu się za to dobre słowo należy.
Wszystko niech będzie i śliczne i szanowne i dostojne i nieporównane. Zdaje się, że tylko wśród ludzi polityki nie znajdzie zastosowania ta szlachetna metoda wymienna na domowy użytek, bo czy to w


Strony: