Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

rebelizowały”, zaczynająca się od słów:

„Mędrzec stary, ale jary
Nie wiedział, gdzie są Szaflary…”

Sam wielkiem w życiu dzieckiem będąc, dzieci nadmiernie kocha; weźmie czasem malutką wnuczkę swoją, Ewcię, na kolana i godzinami wierszykami z nią gada. Ewcia, śliczny bąk, nie wie, jaki to wielki poeta igraszki wierszowane dla niej czyni, kiedyś się o tem dowie i przypomni sobie taki wierszyk bez końca na nutę: chodziła czapla po desce.,., kiedy to taki strasznie dobry pan, z czupryną o miękkości jedwabiu, gadał do niej:

Ewa, Ewa, Ewa,
Chodzi koło drzewa,
I wciąż sobie śpiewa,
A jej dziaduś stary,
Włożył okulary I gazetę czyta…

Nie wolno mi bez pozwolenia poety, a trochę ze względu na obyczajność, cytować tych fraszek, któremi rozradowana rubaszność Kasprowicza, po Reyu odziedziczona, wielbi życie, albo dzień słoneczny. Fraszka, zaczynająca się tak:

„Na ulicy Wareckiej,
Stała panna bez kiecki…”

opowiada tak dziwne przygody, że ich nie sposób powtarzać na sucho, bez wina i bez wtóru


Strony: