Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

głos, a jednak on zawsze najgłośniej się śmieje. I od lat dwudziestu z niesłychanem przejęciem opowiada jako najświeższą, najwspanialszą, rewelacyjną — jedną anegdotkę o dwóch żydach, co to dokądciś tam jechali i prowadzili chytry djalog. Słyszałem ją pięć tysięcy razy, ale ciężko by mnie Bóg pokarał, gdybym się za każdym razem nie śmiał głośniej leszcze, niż poprzednim razem.
Wołasz: „ach świetne! ach, nadzwyczajne! cudowne!” a tego olbrzyma ducha, tego poezji purpurata, któremu troska wieczna i zaduma wielkie dwa guzy zbudowała na wspaniałem czole, jakgdybyś w tej chwili wsadził na sto koni, taki jest dumny, że tak wyborną opowiedział fraszkę.
Rad też rymem fraszki sobie robi o tem i o owem. Kiedy go demon jego poezji na moment wyzwoli i na ziemię mu zejść nie broni, — Kasprowicz bawi się rymem wesołym, jak szklanicą inni. Gada wierszem przypowiastki, swywoli nim i w głos się nim śmieje, W takiej wesołości dnia powszedniego powstała fraszka, którą do wspaniałego swojego „Marchołta” potem wraził, fraszka pyszna, w której, jak Zagłoba o sobie powiada, „wnętrzności nieco


Strony: