Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

wiedział.
— Bo to uważasz, — powiada, — nie koniec, słodki panie. Będę budował hall.
I patrzy podejrzliwie, jakie wrażenie robi „hall”.
— Hall? Słusznie! Każdy zamek angielski ma taki hall…
Kasprowicz ma łzy w oczach, że będzie miał hall. Laską będę bił po głowie każdego przez cały dzień, kto by przeczył, że to nie będzie najpiękniejszy hali świata.
Potem bierze latarnię i wiedzie cię po drabinie na strych; z miłości dla najdroższego poety udajesz, że ci to niesłychaną przyjemność sprawia, że raz się okiem nadziałeś na wystającą z dachu deskę i że właściwie latarnia jest niepotrzebna, gdyż za Każdym krokiem uderzasz głową o belkę, albo o komin, co zaraz zapala starym zwyczajem świeczki w oczach.
— Ach, jak tu wygodnie! Tak powiadasz.
A On na to:
— Tu będą gościnne pokoje. Dwa!
To „dwa” brzmi, jak fanfara, kiedy król wkracza do swojej stolicy.
— Aż dwa?! — zdumiałeś się.
— Oczywista, słodki panie! Gościnne!
Pan Bóg ciężko pokarze tego gościa, który tam będzie mieszkał i który nie będzie zachwycony.

Strony: