Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

trzecim kilometrze na drodze do Poronina kupił sobie dom nad wodą i tam „siedzi”, wśród Gutów i Mardułów Krwawych, czy jak im tam.
To jest dom? To wcale nie jest dom — to jest hotel, czy co u licha. Kiedy tam przyjdziesz, zawsze pełno. Kasprowicz ma przyjaciół na całym świecie, to też się z całego świata do niego ściągają, a baca Kasprowicz u progu stoi, ręce rozkłada i uśmiechem się z każdym przełamie, jak chlebem. Tłumno, gwarno, wesoło; słodka niewiasta, pani Kasprowiczowa, jakieś biblijne sztuki robi, aby z pół metra kiełbasy zrobić kilometr, bo towarzystwo zwykle jest żarłoczne. Ja należałem do najgroźniejszych. I tak wciąż i tak wciąż. Każdyby trochę zwarjował, a w tym domu się radują. Jest już dziesięciu Polaków, jakieś inne nacje, ba! nawet Bułgar. Ha! To za mało!
Za pięć minut nowe sanki: to gazda z gaździną z Poronina „z wizytą” do sąsiada. Kiełbasa się wydłuża, chleb się rozrasta, a Pan Bóg się uśmiecha, że może .temu drogiemu człowiekowi nowym się przysłużyć cudem.
Są wszystkie poety, wszystkie malarze, wszystkie muzykanty. I jest dobrze, A najlepiej, że jest


Strony: