Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

kościół już był zamknięty, więc długo w noc u Karpowicza dziękowaliśmy Bogu i gorąco i modlitwą zamrożoną, że jeszcze muzyka działa na ludzi i napełnia ich zachwytem.
Zresztą skutki słynnego tego koncertu były fatalne: wszyscy zaczęli grać, ten na fortepianie, ten na dolarach, ten w karty, na czem kto umiał, a że tam wypito jakieś pół butelki, — mój Boże! któż się dziwić może entuzjastom. Ale jakie to jednak ohydne miasto! Jedna baba drugiej babie opowiadała, że jeden przyjaciel artystów „ten z Boruty” — to sobie rękę wywichnął od otwierania butelek, a ten drugi — proszę pani, — to i czekać nie chciał, aż butelkę otworzą, tylko szyjkę odgryzał od butelki zębami.
Z tą ręką to trochę przesadzone, ale z tem odgryzaniem szyjek, to już łajdacki wymysł. Było .dziesięć butelek na osobę, a zaraz paskudne pyski zrobią z tego dwanaście!
Trochę się jednak ożywiło w Zakopanem od tego czasu. I kiedy człowiek jaśniej spojrzał, to mu się i zdemobilizowany generał wysokogórskiej kompanji, Giewont, wydał jako mały człowiek, co się schlał i leży i bujnopierśna Gubałówka, szeroka w


Strony: