Piąte przez dziesiąte

Autor: Kornel Makuszyński

drugą stronę, aby mu się nie nudziło, jak drzwi więzienia, jak pracowite łóżko, jak koła wozu, na którym wiozą skazańca, jak piasek w zębach, kiedy rydzów nie wymyto, jak niedobrane małżeństwo, jak gardło chórzystki, jak nowe buty farmaceuty.
Czerwony Krzyż posiada dobry fortepian. Fortepian chory, zaziębiony, z zapaleniem płuc, z chorobą przewlekłą strun głosowych, ze szpatem, z zołzami, z kozińcem, ochwacony, bezzębny; fortepian dziwo, fortepian monstrum, złajdaczony, zblazowany, zgryźliwy, z rozbitem sercem, zdenerwowany, irytujący się.
Na takim fortepianie grał Karol Szymanowski. Grał tak cudowne rzeczy, że się to zwierzę trzynożne zdumiało i wściekłe z początku, poddało się mu, zachwycone, jak historyczka, którą ktoś urokiem nieprzepartym zniewolił. Był to najdziwaczniejszy na świecie koncert. Powinni tam na tem pudle czarnem przybić tabliczkę na pamiątkę, że Karol Szymanowski grać na nim raczył.
W pauzach rozścierano wielkiego muzyka śniegiem i wódką; po tem wyprowadziliśmy go tylnem wyjściem, aby go nie spotkał los Orfeusza, bo go bachantki chciały rozerwać na pamiątkę. Ponieważ zaś


Strony: